Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

Etola ślubna


Dziś przedstawiam ślubną etolę. Wykonana jest z lekko mieniącej się, bardzo miękkiej i przyjemnej białej włóczki. Główną ozdobę stanowi broszka w kształcie fantazyjnego kwiatka. Oczywiście zamiast niej można w tym miejscu przyczepić dowolną broszkę lub kwiat z bukietu ślubnego.
Etolę można nosić na kilka sposobów.

Może być zarzucona równo na plecy i ramiona, wówczas kwiatek znajduje się tuż na piersiach i przykrywa dekolt, co w kościele podczas ceremonii może być wskazane.


Może też być noszona trochę niżej z przodu, a wyżej z tyłu. Wówczas zakrywa kark i w całości prezentuje dekolt. 


Można też ją zarzucić na skos i to jest moje ulubione położenie. Zakrywa wprawdzie cały przód, ale ładnie się prezentuje, a jeśli ktoś chciałby zmienić broszkę na inną, jakąś w mocnym, kontrastującym kolorze, wówczas może spodziewać się bardzo ładnych portretowych zdjęć, bo kwiatek będzie tuż przy twarzy  ;) 






Etola będzie dostępna do nabycia w czerwcu u mojej cudownej przyjaciółki ;) 













wtorek, 24 lutego 2015

Dwukolorowy sweter



Nie miałam pojęcia, jak zatytułować posta. Najważniejsze dla mnie w tym swetrze są właśnie owe kolory, których nawet nie potrafię właściwie nazwać. Nie wiem, jaki to odcień fioletu, jaki to odcień niebieskiego. Ale wiem, że jak zobaczyłam te włóczki w pasmanterii leżące obok siebie, wiedziałam, że ten zestaw kolorów CHCĘ MIEĆ NA SOBIE! Kupiłam włóczkę bez wahania, przeglądałam tysiące wzorów na sweter na drutach. Nic mi się nie podobało. W końcu wzięłam do ręki ołówek, papier milimetrowy, kalkulator, zrobiłam próbkę na drutach i zaczęłam liczyć, rysować i planować. Tak więc mogę się pochwalić, że ten sweter jest mój od początku do końca. Wyliczyłam wszystkie oczka, zrobiłam podziały kolorowych pasków na dole. Może się wydawać, że to nic wielkiego, ale musiałam się nieźle napracować, żeby sweter był symetryczny. Na dekolcie przyszyłam rombowe szkiełka, bo nie byłabym sobą, gdybym nie ozdobiła robótki dodatkowymi bibelotami. 



czwartek, 19 lutego 2015

Komplet komunijny

Poproszono mnie o wykonanie kompletu na uroczystość I Komunii Świętej pewnej młodej damy. Oto rezultaty.

Pelerynka

Peleryna wykonana głównie na drutach, wykończona szydełkiem.



Zapinana jest pod szyją, tuż pod kołnierzem. Zapięcie to broszka w kształcie kwiatka. W tym miejscu można regulować wielkość pelerynki. To znaczy, że jeśli jest za duża, można wówczas zawinąć kołnierz jeszcze raz, czy dwa, wtedy peleryna się automatycznie podniesie i zmniejszy.


Trójwymiarowy kwiatek szydełkowy.


Dół pelerynki ozdobiony jest drobnymi kwiatuszkami. Kwiatki mają w środku niewielki, biały koralik, który NIE jest wypukły. To znaczy, że gdyby właścicielka pelerynki zechciała w zimie korzystać z pelerynki jako z szala, czy też komina, wtedy koralik przy szyi nie będzie w żaden sposób dokuczał, czy drażnił skóry. 



A no własnie... Peleryna po całej uroczystości będzie mogła z powodzeniem służyć przez długie lata jako chustka.
A tak prezentuje się z tyłu.




Torebka

Kwiatki, zarówno duży, jak i te drobne, są wspólnym elementem łączącym wszystkie trzy części kompletu. Dlatego pojawiają się również w torebeczce. Torebka utrzymana jest w podobnym stylu, co peleryna. 



Wykonana na drutach, a jej środek zdobi ten sam kwiatek, co na broszce peleryny.



Zamykana jest poprzez wiązanie wstążki po bokach.


Górę torebki zdobią drobne kwiatki.



Sznurek wykonany jest z czterech oczek łańcuszka szydełkowanych jak do zamotki. Dodałam tu do włóczki grube nici krawieckie, dzięki czemu sznurek nie rozciągnie się pod ciężarem rzeczy mieszczących się w torebce.



W środku przyszyłam białą podszewkę.





Wianek

Wianek wykonałam z tych samych kwiatów, które pojawiły się w pozostałej części komunijnego kompletu. Na cieniutkim drucika umocowałam drobne kwiatki. 


Z tyłu na grubej wstążce umocowałam trójwymiarowy kwiatek.



Panience Wiktorii życzę, by ten wielki dzień, do którego się przygotowuje, był udany i niezapomniany.
I by pelerynka nosiła się dobrze :)

sobota, 10 stycznia 2015

Czerwony sweterek z koła na drutach


Nareszcie znalazłam pomysł na wykorzystanie włóczki, która od kilku miesięcy czekała na moją inspirację. Kiedyś wpadła mi w oko w pasmanterii, kupiłam i pomyślałam, że przyjdzie na nią czas. Przyszedł. Zrobiłam z niej sweter w kształcie koła.



Sweterek jest dosyć cieniutki i funkcjonuje raczej jako narzutka na plecy, gdyż zdecydowana jego większość to tył. Z przodu jest zapinany  na 4 guziki w postaci biedronek. Nie robiłam dziurek na guziki, bo, przyznam się wprost, jeszcze tego nie umiem. W zamian za to doszyłam haczyki z gumki elastycznej i na tej podstawie zapina się sweter.



To mój pierwszy sweter na drutach powstały na podstawie koła (kiedyś zrobiłam okrągły, ale szydełkiem) i muszę powiedzieć, że robi się go bardzo przyjemnie. Kołnierz sam na końcu ładnie się odwija, sweter ciekawie się układa na ciele. A co najlepsze - zużyłam na niego zaledwie jeden motek włóczki. 



Aż dziwne, że z koła układa się całkiem dopasowany sweter.



Nie zapewnia dziecku dużo ciepła. Raczej cieszy oko, niż grzeje, ale to tylko i wyłącznie moja wina.  Źle dobrany rozmiar drutów do włóczki. Cóż, robienia na drutach ja się wciąż jeszcze uczę.



Troszkę trudno jest mi udowodnić, że sweter to koło, bo kołnierz tak dobrze się zwinął, że trudno jest go teraz utrzymać odgiętego. Może na tym zdjęciu coś jednak widać.



Plany na jesień 2015? Zrobię sobie sweterek z koła, a co!

sobota, 8 listopada 2014

Chustki






Przyznaję się bez bicia - jestem autorem tylko jednej z trzech chust widocznych na powyższym zdjęciu. Czarno-białą zrobiłam w prezencie dla mojej ukochanej kuzynki. Pozostałe dwie są autorstwa mojej mamy, którą miałam niedawno okazję gościć i .... uczyć! Do czego to doszło. A pamiętam, jak byłam mała i mama uczyła mnie robić łańcuszek na szydełku. Ponoć zrobiłam długi na kilometr.

Cieszę się, że i ja mogłam mamę czegoś nauczyć i że węzły Salomona bardzo jej się spodobały.




 
Ta jest z melanżu w odcieniach brązu i karmelu.
                     

A ta jest beżowa z dodatkiem morskiego. Powstała również czapka na drutach do kompletu.






A tę zrobiłam ja. Wykorzystałam do niej włóczkę, której motek składał się z dwóch nici - czarnej i białej. Włóczka jest dosyć gruba, dlatego chustka jest większa.




 No! To niech się właścicielom noszą chustki cieplutko! Niech grzeją i przed zimnem chronią.


czwartek, 9 października 2014

Różowe poncho




Chwała Bogu, że mam córkę! Dziewczęca garderoba jest znacznie bogatsza od chłopięcej, więc przy mojej córuni mogę spełniać swoje dziewiarskie ambicje. Spódniczki, sukienki, poncza, opaski do włosów!

Ostatnio spod moich rąk powstało jesienne poncho w czterech odcieniach - białym, jasnofioletowym, ciemnofioletowym, z największą przewagą różowego. Poncho jest dosyć nietypowe i myślę, że z powodzeniem można by go też nazywać swetrem, ale z założenia w mojej głowie zrodziło się jako poncho, więc niech tak zostanie. Pomysł dorobienia rękawów pojawił się znacznie później.

Poncho wykonane jest głównie z szydełkowych elementów granny square. Wokół szyi zrobiłam golf ściągany sznureczkiem zakończonym pomponami. (BTW - maszynka do pomponów - genialny wynalazek!). Poncho jest zapinane z przodu na dwa białe guziki naciągane na gumce. Od wewnątrz podszyta jest białą podszewką, aby poncho było cieplejsze, a wiatr nie wkradał się przez dziurkowany wzorek. Dorobiłam jeszcze rękawy - co dyskwalifikuje moje poncho z miana poncha i każe mu nazywać się swetrem! Nieważne - sweter, ponczo czy kurtka - ważne, że uważam to coś za jedno z moich największych, zupełnie autorskich wyrobów :)

Poncho stanowi połączenie pracy na szydełku i na drutach.


Tak modelka prezentuje się w nim z tyłu:






A tak z przodu:









I jeszcze rzut oka na granny square i zestawienie kolorów.



I na podszewkę.


sobota, 20 września 2014

Jesienna sukienka w róże



Tydzień czasu sprawiło mi utworzenie tej sukienki, która dla mnie jest moją własną dumą i chlubą! A to dlatego, że wydaje mi się, że na drutach wciąż kuleję i stale mówię, że nie umiem za bardzo na drutach robić. Sukienka jednak wyszła spod moich rąk, wiec może pasowałoby przestawić myślenie i przyjąć do wiadomości, że może jednak cośtam na tych drutach zrobić potrafię.


Sukienka w kolorze szarym.
Długość - do kolan.
Rękawy długie, bufiaste.
Pod szyją wiązana szarą wstążką.
Na dekolcie kokardka oderwana z gumki do włosów :)
W pasie trzy różowe róże z długimi łodygami i liśćmi.







Uchwycenie mojej biegającej modelki w tej kreacji graniczyło z cudem, więc zdjęcia są, jakie są... Kalina jest w bezruchu tylko wtedy, gdy śpi .... :)
Tył

Przód