Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sweter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sweter. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lutego 2015

Dwukolorowy sweter



Nie miałam pojęcia, jak zatytułować posta. Najważniejsze dla mnie w tym swetrze są właśnie owe kolory, których nawet nie potrafię właściwie nazwać. Nie wiem, jaki to odcień fioletu, jaki to odcień niebieskiego. Ale wiem, że jak zobaczyłam te włóczki w pasmanterii leżące obok siebie, wiedziałam, że ten zestaw kolorów CHCĘ MIEĆ NA SOBIE! Kupiłam włóczkę bez wahania, przeglądałam tysiące wzorów na sweter na drutach. Nic mi się nie podobało. W końcu wzięłam do ręki ołówek, papier milimetrowy, kalkulator, zrobiłam próbkę na drutach i zaczęłam liczyć, rysować i planować. Tak więc mogę się pochwalić, że ten sweter jest mój od początku do końca. Wyliczyłam wszystkie oczka, zrobiłam podziały kolorowych pasków na dole. Może się wydawać, że to nic wielkiego, ale musiałam się nieźle napracować, żeby sweter był symetryczny. Na dekolcie przyszyłam rombowe szkiełka, bo nie byłabym sobą, gdybym nie ozdobiła robótki dodatkowymi bibelotami. 



sobota, 10 stycznia 2015

Czerwony sweterek z koła na drutach


Nareszcie znalazłam pomysł na wykorzystanie włóczki, która od kilku miesięcy czekała na moją inspirację. Kiedyś wpadła mi w oko w pasmanterii, kupiłam i pomyślałam, że przyjdzie na nią czas. Przyszedł. Zrobiłam z niej sweter w kształcie koła.



Sweterek jest dosyć cieniutki i funkcjonuje raczej jako narzutka na plecy, gdyż zdecydowana jego większość to tył. Z przodu jest zapinany  na 4 guziki w postaci biedronek. Nie robiłam dziurek na guziki, bo, przyznam się wprost, jeszcze tego nie umiem. W zamian za to doszyłam haczyki z gumki elastycznej i na tej podstawie zapina się sweter.



To mój pierwszy sweter na drutach powstały na podstawie koła (kiedyś zrobiłam okrągły, ale szydełkiem) i muszę powiedzieć, że robi się go bardzo przyjemnie. Kołnierz sam na końcu ładnie się odwija, sweter ciekawie się układa na ciele. A co najlepsze - zużyłam na niego zaledwie jeden motek włóczki. 



Aż dziwne, że z koła układa się całkiem dopasowany sweter.



Nie zapewnia dziecku dużo ciepła. Raczej cieszy oko, niż grzeje, ale to tylko i wyłącznie moja wina.  Źle dobrany rozmiar drutów do włóczki. Cóż, robienia na drutach ja się wciąż jeszcze uczę.



Troszkę trudno jest mi udowodnić, że sweter to koło, bo kołnierz tak dobrze się zwinął, że trudno jest go teraz utrzymać odgiętego. Może na tym zdjęciu coś jednak widać.



Plany na jesień 2015? Zrobię sobie sweterek z koła, a co!

niedziela, 4 stycznia 2015

Dziecięcy sweterek "Eloise"



2014 rok zakończyłam serią swetrów dla całej rodziny. Mąż dostał sweter pod choinkę i nie mam pojęcia, czy uda mi się go tu w tym swetrze zaprezentować, bo gdy tylko podchodzę do niego z aparatem, wygłupia się i robi śmieszne miny. Faceci są jednak jak dzieci, naprawdę. Jak mój mąż kiedyś spoważnieje, to może i sweter pokażę :)
Sobie również zrobiłam sweter, ale o nim następnym razem.

Dziś prezentuję sweter dla mojej córki.
Na ravelry.com model tego swetra kryje się pod nazwą "Eloise". I to właśnie z tego modelu czerpałam inspirację.



Szczerze przyznaję, że nie za bardzo wychodzi mi szydełkowanie według słownego opisu. Zdecydowanie bardziej lubię graficzne schematy, a że tu takiego nie było, zrobiłam więc sweter na tzw. oko. Przyglądałam się zdjęciu i kombinowałam po swojemu.
Szczerze? Jestem bardzo zadowolona, bo sweterek jest dosyć nietypowy, ciekawy, cieplutki, szybki w wykonaniu (2 wieczory!) i bardzo ładnie leży. A oryginał podoba mi się jeszcze bardziej. Może następnym razem uda mi się do niego zbliżyć, bo już zadeklarowałam, że gdy Kalina z niego wyrośnie, zrobię jej następny, tylko w większym rozmiarze i może w innych odcieniach.

Sweter jest zrobiony z połączonych dwóch akrylowych włóczek w niebieskich odcieniach. Paski zrobiłam w kolorach - fioletowym, jaskrawo-różowym i chabrowym. Forma kloszu trochę odbiega od oryginału, ale cóż... Przyznaję, że nie panuję jeszcze nad szydełkiem tak, jakbym tego chciała.



Już na starcie zrobiłam mały błąd - zbyt ciasny dekolt. Wybrnęłam z tego znakomicie, bo po prostu odwróciłam go i zawinęłam jak kołnierz.



Sweter jest zapinany z boku na 6 guzików w odcieniach odpowiadającym paskom w dolnej części swetra. Jak już się tak przyznaję do błędów, to powiem jeszcze, że należało zrobić zapinanie bardziej z boku, bo teraz wygląda trochę jak krzywo na środku.


                       

A tak prezentuje się z tyłu:



Mimo niedociągnięć, jestem z niego bardzo zadowolona, bo tylko ja wiem, jak powinien na prawdę wyglądać.
Ups... teraz to już się chyba wydało....



czwartek, 12 czerwca 2014

Ażurowy sweterek




Stale uczę się robić na drutach. Oglądam setki zdjęć i instrukcji w internecie. Pomysłów i inspiracji mam całe mnóstwo, umiejętności zaś - tyle, co nic.

Ale jestem uparta i kiedyś osiągnę najwyższy drutowania level.

Od czegoś trzeba zacząć, prawda? Zatem po kociastym swetrze i po etui na tablet, przyszedł czas na moją trzecią (dopiero!) robótkę na drutach.

Marzył mi się sweterek dla córki na lato. Cieniutki, taki, który nie grzałby za bardzo. Żeby jedynie letnimi wieczorami chronił ramiona przed komarami.


Czytanie schematu złożonego z kółeczek, trójkątów i kresek - to dopiero wyzwanie. Nauczyłam się jednak, co znaczą podstawowe hieroglify :D i sweterek - bądź, co bądź - jest! Powstał! Udał się!
A ja mam swój mały sukces życiowy!
Cieszmy się z małych rzeczy!




Sweter zrobiłam w szarym kolorze. Chciałam, żeby pasował do wszystkich ubrań Kaliny. I do różowych i białych i wszystkich innych odcieni. Po prostu uniwersalny. Wykończenia zrobiłam resztkami białej włóczki. Zapięcia to białe, szklane guzkiki.



A moja modelka? Uważam, że we wszystkim jest przepiękna, najpiękniejsza! A w ubraniach zrobionych przez mamę - cudowna!

                

środa, 21 maja 2014

Niebieski sweterek z koła




Troszkę zaniedbałam bloga, to prawda. Jednak powstało w tym czasie kilka rzeczy, które po troszkę będę tu prezentować.

Na pierwszy rzut idzie sweterek dla mojej córeczki. Celowo w niebieskim kolorze, żeby podkreślić jej niebieskie oczy.

Sweter robiłam z akrylowej antyalergicznej włóczki, która doskonale nadaje się na wyroby dla dzieci. Jest bardzo przyjemna w dotyku, mięciutka, i - co najważniejsze - gładka. Nie ma takiej możliwości, by coś dziecko "gryzło", drażniło. Początkowo myślałam, że włóczka ma dodatek jedwabiu, mimo że na etykiecie nie było o tym słowa. 100 % akryl. Spytałam w pasmanterii, co wyróżnia ten akryl od innego akrylu, na którym też przecież napisane jest, że 100 % akryl, jednak włóczka ma włoski i nie jest taka gładziutka. Pani powiedziała, że ta jest dla dzieci, że jest antyalergiczna.
Idealnie!

Swoją drogą - gdy ja byłam mała, rękami i nogami broniłam się przed wyrobami mojej mamy, bo one strasznie gryzły! A teraz? Jaki dostęp do przeróżnych rodzajów wszystkiego, nawet włóczki!


Do rzeczy! Oto sweterek!



Sweter robiłam ze wzoru koła, jednak w pewnym momencie przy kołnierzu troszkę go zwężałam, bo wydawało mi się, że gdy będę kontynuować koło, to kołnierz będzie zbytnio przykrywał ciekawy - moim zdaniem - środek koła. Chciałam, żeby był on odsłonięty.







Na Kalince leży ładnie. Myślę, że jest jej wygodnie.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Sweter w koty



Moje noworoczne postanowienie - NAUCZĘ SIĘ ROBIĆ NA DRUTACH coś więcej, niż tylko oczka prawe, oczka lewe. Tym sposobem mogłam przebierać rękami kiedyś i zrobić szal długi na kilometr, ale żeby gdzieś dodać, czy odjąć oczka, było niemożliwością.

Postanowiłam, że się nauczę i proszę, oto on :)

Mój pierwszy sweter na drutach.

  • Mimo, że kotów nie lubię, to takie wydziergane mi się podobają.
  • Mimo, że i tak sweter zrobiony jest wyłącznie z prawych/lewych oczek, to jednak JEST swetrem, a to znaczy, że można powiedzieć, że spełniłam noworoczne postanowienie i UMIEM robić na drutach :)
  • Mimo, że po drodze zgubiłam parę oczek, nie wiedząc jak to się stało, to sweter wciąż wygląda jak sweter i kształtu nie stracił.
  • I wcale, wcale, ale to wcale nie widać, że gdzieś tam ma więcej, a gdzieś ma mniej i wygląda na idealny. :) Ja przynajmniej tak go widzę. :)
Podsumowując i kontynuując mój samozachwyt stwierdzam, że zrobiłam PRZEPIĘKNY ciuszek.
I mam milion pomysłów, na następne. Robienie na drutach wciąga.